tablica informacyjna

- Zapraszamy do zapisów! -
- Szablon zawdzięczamy cudownej Emergency z PG! Bardzo dziękujemy!-


środa, 6 lipca 2016

hakuna matata


PARK JI MIN 
Czasami jest tak, że gdy coś się naprawia, inna rzecz się psuje. Znalazł kogoś, kto sprawia, że uśmiecha się szerzej i bez krępacji. Kogoś, przy kim może nadrobić lata bez czułości. Niestety, stracił oba źródła dochodów. Zarówno w barze jak i u pani Lee, która z Soohae przeprowadziła się do swojej drugiej córki. Mimo wszystko, dalej stara się być optymistą i wierzy, że uda mu się w końcu znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Na razie wykorzystuje swoje środki na czarną godzinę, przez co marzenia o kursach kucharskich odchodzą w dalekie zapomnienie. Mimo to, wierzy, że po znalezieniu jakiejś dobrej pracy będzie mógł spełnić swoje marzenie.

22 lata « blond włoski « bezrobotny, szukający pracy « 175 cm « pięciokilowa niedowaga « właściciel kulki z uszami « samotne mieszkanko « słoneczko 


[1] [2] [3]

10 komentarzy :

  1. Z Jiminem szło wszystko powoli, po malutku wkraczaliśmy w ten sam świat w którym my byliśmy częścią naszej codzienności. Często gdzieś razem wychodziliśmy i dzwoniliśmy, bez miliona sms'ów dziennie się n ie obeszło. Lubiłem te momenty bo sprawiały mi dużą przyjemność, a prócz tego jeszcze bardziej się do siebie zbliżaliśmy. Teraz nie widzieliśmy się troszkę dłuższą chwilę ponieważ byliśmy zajęci ale kontakt się nie urwał. Pytałem cały czas jak jest u niego i ciągle mi powtarzał że dobrze, wiedziałem że musi mu być ciężko zwłaszcza po tym jak stracił pracę. Co prawda nie była to jakaś godna praca ale jakoś dzięki temu się utrzymywał, a teraz? Musi mu być bardzo ciężko a to po części moja wina. Dzisiaj mieliśmy się w końcu spotkać i bardzo się cieszyłem bo już muszę przyznać stęskniłem się za nim. Gdy pojawiłem się na umówionym spotkaniu go jeszcze nie było więc postanowiłem poczekać co jakiś czas rozglądając się i upewniając się czy gdzieś nie idzie, niestety nigdzie nie widziałem czarnowłosego chłopaka. W pewnym momencie usłyszałem głos i to bardzo znajomy, odwróciłem się z uśmiechem bo od razu wiedziałem że to on, ale gdy się odwróciłem zobaczyłem praktycznie inną osobę. Z lustrowałem go wzrokiem z góry na dół i byłem w lekkim szoku. Przefarbował włosy na blond a nie dość tego strasznie schudł, zmartwił mnie ten fakt.
    -Hey.. dawno się nie widzieliśmy.-Powiedziałem z lekkim wymuszonym uśmiechem bo nie mogłem ukryć tego że mega mnie to zmartwiło. Chwyciłem go za rękę patrząc na niego z winą w oczach i smutkiem, następnie mocno go przytuliłem głaszcząc po plecach.
    -Cieszę się że cię widzę, tęskniłem..-Dodałem bardzo szczerze całując go w głowę. Jest źle i muszę coś z tym zrobić.

    Suga

    OdpowiedzUsuń
  2. Po kolejnych spotkaniach zacząłem po prostu akceptować fakt, że naprawdę bardzo lubiłem obecność Jimina i nie odbierałem jej w ten sam sposób, w jaki odbierałem obecność kogokolwiek innego w moim aktualnym życiu. Mogłem bez dwóch zdań powiedzieć, że ten milutki i wiecznie uśmiechnięty chłopaczek był już moim przyjacielem, pierwszym od dawna, chociaż zazwyczaj bałem się określić kogokolwiek tym właśnie mianem. Zacząłem się przy nim zmieniać i sam zdawałem sobie z tego sprawę, gdy potrafiłem się uśmiechać, śmiać i żartować nie martwiąc się tym, że zostałbym przez niego źle oceniony, że okazałbym się nieprofesjonalny. Przy nim byłem trochę bardziej człowiekiem, którym byłem przed rozpoczęciem swojej kariery, chociaż wciąż nie do końca.
    Niestety, praca wciąż musiała stać u mnie na pierwszym miejscu i tak naprawdę nie miałem czasu na wiele innych zajęć poza nią. Moja popularność cały czas wzrastała, z czym także obowiązki, spotkania, sesje, wyjazdy, ale także te... mniej miłe rzeczy. Zauważyłem, że wykorzystywanie mnie stało się wręcz natrętnym zwyczajem moich pracodawców i cholernie przez to cierpiałem, ale nie mogłem nic z tym zrobić. Miałem świadomość tego, że z każdym dniem byłem słabszy i że prędko po prostu nie wytrzymałbym psychicznie, ale często wieczorem, gdy wracałem obolały do mieszkania, rzucałem się na łóżko, wciskałem twarz w pościel i zaczynałem płakać, wtedy dzwonił do mnie Jimin. Zawsze pamiętał o tym, aby sprawdzić co u mnie i po prostu się odezwać, a mi zawsze udawało się zamaskować łzy oraz beznadziejny stan psychiczny, aby odpowiedzieć mu, że jestem po prostu zmęczony, a następnie wsłuchiwać się w jego wesoły ton głosu. Był to dla mnie pewien rodzaj wynagrodzenia za całe te krzywdy, które sprawiało, że czułem się mniej samotny, i dodawało mi jeszcze trochę sił na następny dzień.
    Udało mi się go jednak wreszcie zaprosić do siebie. Dostałem od menedżera dosłownie dwa dni luzu, więc zdecydowałem, że chciałbym się ponownie z Jiminem zobaczyć i od razu mu o tym powiedziałem. Odpowiedział dość entuzjastycznie, co dostatecznie mnie uspokoiło i sprawiło, że dość dobrze przespałem noc przed jego odwiedzinami.
    Skończyłem właśnie zamawiać jakieś jedzenie przez telefon - nie chciałem, żeby Jimin po raz kolejny przyszedł do mnie i zobaczył tylko światełko w lodówce - gdy parę minut później usłyszałem pukanie do drzwi. Wstałem z kanapy i natychmiast mu otworzyłem, uśmiechając się lekko w swój typowy, chociaż nieco zmęczony sposób.
    - Hej, Jiminnie - przywitałem się z nim, jak to było w moim zwyczaju, jednak chwilę później zwróciłem uwagę na jego włosy. Aż zamrugałem z zaskoczenia i zapewne buzia mi się lekko otworzyła, bo nic nie wspominał o tym, że chciał się przefarbować, a była to przecież ogromna zmiana. - Od kiedy ty jesteś blondasiem? - zapytałem się żartobliwie, bardzo mile zaskoczony, i z pewnym szczerym zainteresowaniem.

    Taehyung

    OdpowiedzUsuń
  3. [Matulu jaki on jest cudowny <3]

    Lubiłem jego poprzedni wygląd nie był chudy lekko puszysty, ale za to cholernie pociągający. Jego ciało według mnie było strasznie pociągające i bardzo mu pasowało. Może teraz jest chudszy, ale co z tego? Przecież to nie zmieni faktu że dalej strasznie mnie pociąga, ale niestety muszę czekać na tak zwane pozwolenie na cokolwiek bo przecież nie zrobię czegoś bez jego zgody. Uśmiechnąłem się gdy usłyszałem o tym wieczorze, zawsze potrafił mi poprawić takimi rzeczami humor. Może nie miał na myśli niczego złego albo tego co ja ale samo spędzenie z nim miłego wieczoru sprawiało mi dużą przyjemność. Ostatnimi czasy Jimin zyskał trochę więcej pewności siebie, na co wskazywał nawet taki buziak przy ludziach. Imponowało mi to i sprawiało że czułem iż warto czekać na niego wtedy każdy moment jeszcze bardziej doceniałem.
    Na jego bardzo uroczę mruknięcie z tym jeszcze delikatnym rumieńcem uśmiechnąłem się i objąłem go w pasie przyciągając do siebie. Przybliżyłem się i spojrzałem mu w oczy.
    -Wyglądasz w nich naprawdę pociągająco..-Mruknąłem z lekko drażniącym się uśmieszkiem po czym cmoknąłem go w nosek.
    Po chwili odsunąłem się od niego i chwyciłem za rękę.
    -Możemy się jeszcze chwilę przejść a później pójść do mnie. Może masz ochotę na coś?- Zapytałem z zaciekawieniem, splatając nasze dłonie.
    Cieszę się że mam ciebie przy sobie.. Pomyślałem po czym uśmiechnąłem się do niego ciepło.

    Suga

    OdpowiedzUsuń
  4. Spojrzałem na niego i lekko mruknąłem pytając o co chodzi. Miał jakiś taki dziwny głos.. nie był to taki głos pytający mnie o jedzenie, wydawało mi się że chciał mnie zapytać o coś ważnego ale zrezygnował. No cóż nic na to nie poradzę na chwilę obecną nie będę tego z niego wyciągał. Uśmiechnąłem się do niego wesoło.
    -Pewnie, bardzo je lubię.- Dodałem po czym skręciłem z nim z pobliski park. Jest to trochę bardziej okrężna droga do mojego domu, ale chciałem się jeszcze z nim przejść. Atmosfera była naprawdę przyjemna, nawet jeżeli nawijaliśmy o pogodzie czy o tym co ostatnio śmiesznego nam się przytrafiło. W końcu postanowiłem na chwilę przystanąć bo ciągle chodziła mi po głowie wcześniejsza sytuacja a on prędzej czy później skapnie się że coś jest nie halo. Ścisnąłem jego dłoń trochę bardziej go do siebie przybliżając aż w końcu delikatnie pocałowałem w usta. Chciałem by dzisiaj spędził naprawdę miły dzień zwłaszcza że wiedziałem iż coś jest nie tak i będę musiał się w końcu tego dowiedzieć.
    Nic nie mówiłem ponieważ nie miałem żadnych słów, po prostu cieszyłem się że jest obok i potrzebowałem bliskości.

    Suga

    OdpowiedzUsuń
  5. [Uwielbiam to zdjęcie ♡]

    Uśmiechnąłem się od razu szerzej, gdy tylko Jiminnie mocno się we mnie wtulił, zresztą jak zawsze robił, kiedy się widzieliśmy. Objąłem go jednym ramieniem i przycisnąłem mocno do swojej klatki piersiowej w ciepłym, przyjacielskim geście, po czym poczochrałem jego blond włoski, kiedy tylko się ode mnie odsunął.
    - Co cię tak natchnęło na zmianę? - zapytałem żartobliwie, jeszcze raz spoglądając na niego z ogromnym uśmiechem, chociaż trochę zmęczonym.
    Przyglądając się mu lepiej odniosłem wrażenie, że było w nim coś innego i że jakoś się zmienił... poza kolorem włosów, oczywiście. Zmarszczyłem nieco brwi, jednak prędko branża, w której siedziałem pozwoliła mi bez cienia zwątpienia stwierdzić, że chyba trochę schudł... trochę bardzo. Nie wiedziałem co o tym myśleć, szczególnie dlatego, że przez telefon zawsze wydawał się wesoły i nie mówił mi nic o tym, aby coś było nie tak. Zmartwiło mnie to i chyba tego nie ukrywałem.
    Zrobiłem krok w bok, aby pozwolić mu wejść do mieszkania, po czym spojrzałem na to, co Jimin trzymał w jednej ręce. Uśmiechnąłem się lekko na wiadomość o tym, że po raz kolejny przyniósł mi jakąś przekąskę, bo często to robił, lubił to robić i było okropnie urocze to, że tak się o mnie martwił i o mnie tak myślał. Nauczyłem się już tego, że nie powinienem mu odmawiać takich rzeczy i nawet nie chciałem tego robić, bo to był naprawdę miły gest, który potrafiłem docenić i którego nie chciałem już więcej odtrącać.
    - Jasne, nie ma sprawy - upewniłem go, uśmiechając się lekko na to, jak poklepał mnie po brzuchu. - Wejdź do środka - zaprosiłem, po czym zamknąłem za nim drzwi, poczekałem na niego, aż zdjął buty i zaprowadziłem go do kuchni, żeby mógł zostawić tam swój mały prezent. Podszedłem do lodówki, w której tym razem przynajmniej było parę różnych soków owocowych, wyciągnąłem z szafki dwie szklanki i postawiłem na stole przed Jiminem.
    - Ale mam rozumieć, że ty też tego sporo dzisiaj zjesz. Wydaje mi się, że trochę schudłeś. - Zmarszczyłem lekko nos z niezadowoleniem, przyglądając mu się uważnie, chociaż nie chciałem powiedzieć mu, że nie schudł tylko trochę, ale całkiem sporo, a przynajmniej w moich oczach. A ja się o niego martwiłem.

    Taehyung

    OdpowiedzUsuń
  6. Na jego pytanie spojrzałem z zaciekawieniem, nie mogłem oderwać od niego wzroku bo już wiedziałem że teraz się nic przed nim nie ukryje. Przy nim byłem strasznie uległy i nie ważne czego by ode mnie chciał to po prostu bym mu to dał. Byłem bezsilną kluską jak był obok mnie, ale nie szczególnie mi to przeszkadzało.
    Westchnąłem lekko po czym chwyciłem obiema rękami za jego dłonie i ściągnąłem je z moich policzków, następnie składając je razem lekko całując. Spojrzałem na niego uważnie.
    -To nie tak że coś mnie dręczy.. martwię się o ciebie.- Dodałem po czym przybliżyłem się do niego ściągając jego dłonie na dół dalej je trzymając.
    -Chodzi o to że mam wrażenie że coś jest nie tak... proszę powiedz mi jeżeli jest ci ciężko. Chcę wiedzieć o wszystkim i w jakiś sposób ci pomóc.- Powiedziałem. Może nie powinienem się w to wtrącać, ale mimo wszystko był moim chłopakiem i chciałem być dla niego oparciem w każdej sytuacji. Chciałem by na mnie polegał i mówił o wszystkim nawet jeżeli to będzie trudne. Ale właśnie po to tutaj jestem, by mu pomóc, by po prostu nie musiał sam się zmagać z żadnym problemem. Bo przecież razem coś wymyślimy prawda?

    Suga

    OdpowiedzUsuń
  7. Czułem że coś jest nie tak, po prostu to jak się zachowywał mówiło samo za siebie. Ogólnie to czytaliśmy z siebie jak z otwartych książek mimo że dla innych było to niewykonalne. Byliśmy tak blisko siebie że zauważaliśmy najmniejsze szczegóły gdy było coś nie tak. Inni tego nie widzieli, dlatego tego nie rozumieli. Nie ruszyłem się nawet na moment tylko grzecznie czekałem na jego ruch, bacznie patrząc mu w oczy.
    Gdy po jego uśmiechu usłyszałem o co chodzi to nie powiem byłem lekko zdziwiony. W pierwszym momencie po prostu nie rozumiałem jak osoba pokroju Jimina która na początku nie była wcale chudziutka nagle schudła i na dodatek nie mogła przytyć. Ale po usłyszeniu reszty zrozumiałem że może być to spowodowane dużym stresem który ostatnio mu towarzyszył i przemęczeniem.
    Dla innych coś takiego mogło wydawać się śmieszne, ale nie dla mnie.
    Mój chłopak miał problem i nawet jeżeli dla innych wydawałoby się to niczym to dla niego jest to dużym obciążeniem.
    Objąłem go mocniej w pasie gdy się tak wtulił, teraz najważniejsze jest to bym go wspierał i sprawił by miał we mnie swojego bohatera który zawsze go uratuje z problemów.
    Po chwili usłyszałem jeszcze rzeczy których bardzo się obawiałem i po części były spowodowane z mojej winy. Było mi przykro że tak to się wszystko potoczyło i on teraz przez to cierpi. Nie mogę go zostawić! Muszę mu pomóc i sprawić by znów się szeroko uśmiechał i niczym nie przejmował, po prostu żył beztrosko na tym świecie blisko mnie.
    Bolało mnie to że tak mówił, że tak bardzo się bał i tak strasznie ciężko mu było. Jimin jest strasznie delikatny i kruchy, nie chce by się rozsypał na moich oczach.
    Pogłaskałem go po głowię po chwili odsuwając się od niego lekko uśmiechnąłem.
    -Hej..-Powiedziałem niby wesoło a jednak przybity byłem.- Nie płacz, dobrze?- Dodałem, od razu ścierając mu z twarzy łzy.
    -Jesteś jedyny w swoim rodzaju, jesteś najbardziej wyjątkowym chłopakiem jakiego znam. Jesteś moim najdroższym Skarbem i Aniołem którego chyba ten u góry postawił na mojej drodze. Bardzo mocno mi na tobie zależy i nie ma słów które by wyraziły to jak silnym uczuciem cię darzę....-Powiedziałem w końcu po czym cmoknąłem go w czoło, lekko mrucząc.
    -Nie ważne czy jesteś chudy,gruby,chory,zdrowy czy nawet cały w bliznach... i tak będziesz najdroższą mi osobą dla której jestem wstanie zrobić wszystko, rozumiesz?- Powiedziałem mocno go przytulając do siebie. Gdy się uspokoił to objąłem go ramieniem i ruszyłem lekko drużką w parku.
    -Pomogę ci.. sprawię że znów zaczniesz normalnie jeść, że nie będziesz chudł.. Pomogę znaleźć ci pracę...a- Przerwałem bo to wymagało ode mnie dużej odwagi by to powiedzieć, jakoś nie jestem przyzwyczajony do mówienia takich rzeczy, ale chciałem mu pomóc i jak wspomniałem wcześniej jestem w stanie zrobić wszystko tylko po to by był szczęśliwy.
    -Znaczy chodzi mi o to że.. na razie jakbyś chciał to możesz zostać u mnie....-Powiedziałem po czym lekko się speszyłem i z lekko zaczerwienioną buzią odwróciłem się w drugą stronę.-....Tak długo jak tylko chcesz...-Dodałem cicho, nie mogąc z niewiadomych przyczyn spojrzeć na niego.

    Sugusiek

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój rumieniec się trochę powiększył gdy nazwał mnie słodkim, z oczów i tak miałem piłeczki do golfa jeżeli to możliwe. Nie jestem typem osoby która łatwo się zawstydza albo ogólnie jest nie śmiała. Mimo mojej chudej i marnej postury jestem nieźle pokurwionym skurwysynem z którym nigdy nikt nie miał ochoty zadzierać. Co z tego że wyglądam jak jakiś wieszak i ogólnie nikt by się po mnie nie spodziewał że komuś wyjebie.. aleeee z jednej strony zawsze jest to niezły patent na policji. No bo jak raz mnie przymknęli za pobicie takiego jednego goryla to policjant spojrzał na mnie i zaczął się śmiać, bo jak on to ujął nie wierzy w to że byłbym w stanie mu cokolwiek zrobić. Ba! Byłoby to wręcz niemożliwe. Są tego plusy i minusy bo z charakterem Jimina ja jestem dominujący ale z wyglądu to on. To jest taki mały paradoks życiowy, ale nie przeszkadza mi to.
    Uśmiechnąłem się do niego ciepło, dla tego misia to ja mógłbym nawet zmienić się w ciapowatą kluche jeżeli by to sprawiło że mu pomogę i go uszczęśliwię.
    Chociaż nie wyobrażam się w roli cioty która się o wszystko potyka i nie potrafi nawet nic dobrze zrobić a już nie wspominając o wysławianiu się.
    Ohoho~ To nie ta bajka. Nie w tym życiu i już.
    Ucieszyłem się gdy się zgodził na moją propozycje, co prawda jest to opcja awaryjna gdyby serio już doszło do tego że nie miałby gdzie się podziać, ale na razie postaram się mu ogarnąć jakąś pracę.
    Nie minęła chwila a na mojej twarzy pojawiło się ogromne zdziwienie bo Jimin po raz pierwszy powiedział mi że mnie kocha. Poczułem niewyobrażalne szczęście i ciepło... bo wiedziałem że mówi to szczerze. Nie wiedziałem że usłyszenie kiedykolwiek tych dwóch wyrazów od drugiej osoby może sprawić tak dużą radość i wywołać ogromne ciepło.
    Uśmiechnąłem się do niego szeroko po czym objąłem go ramieniem cmokając w czoło i ruszając do przodu.
    -Ja ciebie też kocham.- Powiedziałem miękkim głosem.
    Szliśmy tak chwilę znów nawijając szczęśliwie o wszystkim. Po jakiś kilkunastu minutach stwierdziłem że nie wiem właściwie czym się tak interesuje, w sensie co by chciał robić.
    -A właśnie.. w jakiej dziedzinie miałaby być to praca?- Zapytałem z zaciekawieniem, bo w sumie to wiem że jest dobry jako osoba do dzieci ale jakoś dużo się na tym nie zarabia.
    Nim uzyskałem odpowiedź już byliśmy przy moim domu, otworzyłem bramę i wpuściłem Jimina do środka.
    -Prócz gotowania to chciałbyś gdzieś ze mną pojechać? Pokażę ci fajne miejsce i sądzę że ci się spodoba.- Dodałem z uśmiechem zamykając bramę.

    Suga

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogłem niemalże poczuć jak serce złamało mi się w piersi, w momencie w którym Jiminnie tak mocno się do mnie przytulił i przemówił do mnie tak cicho, jakby bał się chociaż trochę podnieść głos w obawie, że zacząłbym się na niego gniewać. Mogłem tak doskonale poczuć, że było mu z powodu tego wszystkiego zwyczajnie przykro. Zrozumiałem jego sytuację, bo widocznie nie miał nad tym wszystkim panowania, nie mógł zapobiec temu, że stracił swoje prace, a do tego wszystkiego był tak zestresowany, że chudł błyskawicznie i niemalże znikał z pola widzenia, jakby kurczył się coraz bardziej z każdą sekundą. Zasmuciło mnie to niesamowicie, bo chciałem dla niego jak najlepiej, a w dodatku wiedziałem doskonale, jak to jest mieć problemy ze sobą pod względem fizycznym i ogółem wyglądu.
    - Już dobrze, cii - powiedziałem cichutko, obejmując go delikatnie i głaszcząc po włoskach i po pleckach, jakby był małym dzieckiem. - To się jakoś samo poukłada, a ja w międzyczasie postaram się o to, abyś cały czas wystarczająco jadł i żebyś się uśmiechał, tak?
    Uśmiechnąłem się do niego przekonywująco, czochrając mu pieszczotliwie blond czuprynę.
    - Chodź, zjedzmy trochę tego twojego przysmaku - zaproponowałem używając radosnego tonu, który nie przechodził mi przez gardło z kimkolwiek innym, tylko z Jiminem. - Nie myślałeś, żeby zacząć sprzedawać wypieki czy coś podobnego, żeby chociaż trochę zarobić?

    Tae

    OdpowiedzUsuń
  10. Po chwili objąłem go ramieniem i na jego wspomnienie o gotowaniu troszkę się zamyśliłem. Jimin gotował bardzo dobrze a skoro nie chodził nawet na żadne kursy... O kurde! Przecież po takich kursach to jego kuchnia byłaby genialna! Normalnie miałbym w domu mistrza gotowania! Wait wait Suga ogarnij trochę, nie wiadomo czy Jimin z tobą zamieszka. Nawet jeżeli byś tego bardzo chciał to musisz liczyć się z z jego zdaniem, przecież nie przywiążesz go do grzejnika! Dobra cofam ten grzejnik lepszą opcją było by łóżko.. Boże człowieku o czym ty myślisz! Otrząsłem się z tego chaosu po czym strzeliłem sobie face palm'a tak mocno że aż pisnąłem. Następnie spojrzałem na Jimina z głupkowatym uśmiechem, najlepiej dla niego jakby nie pytał o czym właśnie myślałem.
    -To bardzo ładne miejsce, nie mogę powiedzieć bo to niespodzianka.- Uśmiechnąłem się wesoło, po czym cmoknąłem go w czoło. Po chwili już się dolepiłem do lodówki bo chciało mi się pić.
    -Zanim zaczniemy robić jedzenie, to co chcesz do picia? Herbatę,kawę, kakao, sok, czy może coś z procentami?- Dodałem z lekko droczącym się uśmiechem bo coś tak sądzę że głowy do picia to on dobrej nie ma a ja go ze zgonem targać nie będę.
    Po chwili spojrzałem na niego i nie dałem mu dojść do słowa bo już sam wiedziałem co mu zrobię. Był dzisiaj lekko chłodniejszy dzień, więc wziąłem duży kubek full kakałka. Zalałem gorącym mlekiem, dodałem małych pianek,bitej śmietany, posypki z czekolady i dwóch pałeczek vanilli. Sobie zrobiłem herbatę i zadowolony z życia podszedłem do niego stając na przeciwko niego podając mu kubek.
    Uśmiechnąłem się do niego kiedy brał łyka a na jego wargach pozostała śmietana, przegarnąłem mu z czoła włosy po czym dłonią pozostałem na jego poliku... przybliżyłem się i lekko zlizałem bitą śmietanę z jego ust na koniec delikatnie całując.
    -Jesteś dla mnie bardzo ważny, wiesz?- Szepnąłem cicho. Potrzebowałem bliskości..

    Sugusiek

    OdpowiedzUsuń