Jest mi ogromnie, niezmiernie żal, że jestem zmuszona napisać ten post. Jednak, ten blog to nie cmentarz, by stał opustoszały i przychodziły tu nieliczne osoby. Półtorej roku to dużo, dużo włożonej pracy i czasu, więc to nie jest przyjemne. Niestety taką decyzję trzeba było podjąć i tak się właśnie stało. Blog zostaje zamknięty. Czy wróci? Może kiedyś, w dalekiej przyszłości, ale widząc zapał niektórych autorów wątpię, by którejś z administratorek chciało się w to bawić. Także, być może do napisania.
tablica informacyjna
- Zapraszamy do zapisów! -
- Szablon zawdzięczamy cudownej Emergency z PG! Bardzo dziękujemy!-
- Szablon zawdzięczamy cudownej Emergency z PG! Bardzo dziękujemy!-
czwartek, 29 września 2016
niedziela, 11 września 2016
Czym jest miłość? Nie wiem, dla mnie chyba nie istnieje.
△ Hayata Kazue △
△ 20 lat △ 13 września △ 170 cm △ Od tygodnia w Seulu △ Japonia △ Tokio △ Raperka △ Ma chłopaka z którym, jest tylko dla sławy △ Często słucha muzyki △ Rodzice zginęli w wypadku samochodowym △
△ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △ △
[ Heyoo! A więc wróciłam na bloga! ^^
Mam cichą nadzieję, że Mi się podoba, no i chcę z góry przeprosić
za błędy, mam nadzieję że uwzględniłam
wszystkie najważniejsze informacje
i chcę powiadomić, że karta
zostanie rozbudowana. Pojawi się więcej
zakładek i informacji :DD ]
GG - 56862616
czwartek, 8 września 2016
floral & fading
18.02.90 ; trener tańca we własnej szkole tanecznej ; samotny ojciec
Ślub nadszedł szybko, córka jeszcze szybciej, a rozwód najszybciej ze wszystkich, niczym grom z jasnego nieba. W sumie znajomi zawsze mówili mu, że żyje szybko i że nie zamartwia się konsekwencjami swoich czynów, tylko stara się jak najwięcej czerpać z każdej chwili - właśnie takim był człowiekiem i właśnie takim jest także teraz, chociaż już nie pod znakiem zabawiającego się nastolatka, a raczej pod tytułem samotnego ojca. Cieszy się, że może dawać swojej Jiwoo to, co najlepsze i dokładnie tak, jak kiedyś, uśmiech nigdy nie schodzi mu z ust. Uśmiecha się gdy rano robi jej śniadanie, gdy odprowadza ją do szkoły, gdy pędzi na złamanie karku do swojej szkoły tańca, gdy przychodzi do domu po długich, ciężkich treningach kompletnie zmęczony i spocony, gdy wie, że mimo wykończenia musi jeszcze zająć się sześciolatką, swoim małym promyczkiem, oczkiem w głowie. Matka małej nachodzi go od czasu do czasu, chociaż trzy lata temu straciła wszelkie prawa rodzicielskie gdy oświadczyła, że chce odejść z mężczyzną, z którym zdradziła męża, nie interesując się gronem rodzinnym. Hoseok był gotowy wybaczyć jej zdradę, na której ją przyłapał, gdyby kobieta sama nie domagała się rozwodu po całym wydarzeniu. Eks-żona jest teraz jednak przeszłością, tak samo jak wiele innych rzeczy: całkowicie beztroskie życie, wszelkie zabawy w zbyt dużej ilości, nastoletni wigor oraz bunt.
Nie zmienił się kompletnie. Wciąż posiada pewną pozytywną energię, która wręcz świeci dookoła niczym aura, wciąż zbyt głośno mówi i zbyt głośno się śmieje, czasami przez przypadek budząc tym Jiwoo, wciąż budzi się pełen energii i chęci do życia, co zdecydowanie nie zdarzałoby się, gdyby nie miał córki, kogoś, dla kogo żyć po tragicznym zakończeniu swojego małżeństwa, w które był naprawdę głęboko i emocjonalnie zaangażowany. Wciąż kocha taniec ponad własne życie, chociaż teraz ta pasja zsunęła się na drugie miejsce na liście jego priorytetów; wciąż uwielbia czuć palące go mięśnie, udoskonalać swój własny styl, zarażać miłością do tego zajęcia innych, zachęcać ich, chwalić; wciąż śmiejąc się wspomina czasy swojej pierwszej prawdziwej pracy, gdy jako striptizer wyginał się i rozbierał przed innymi w nocnym klubie. I chociaż teraz stara się pokryć rolę odpowiedzialnego ojca, dojrzałego, samotnego tatusia, który nigdy nie pozwoliłby nikomu zrobić krzywdy swojemu dziecku, czasami plącze się i w tym gubi, czasami czuje się tak, jakby ta rola była dla niego zbyt ciężka, czasami dopytuje się, jaki jest na to wszystko najlepszy sposób, czasami brakuje mu energii i czasu, aby połączyć opiekę nad córką ze swoją szkołą taneczną, więc zabiera ją ze sobą na lekcje czy treningi, ale jednak daje sobie radę i czerpie ze swojego życia i ze swoich marzeń co do tego, aby wybić się na scenie tanecznej jeszcze wyżej, ogromną satysfakcję. Sam. Bo po rozwodzie kocha tylko Jiwoo.
piątek, 2 września 2016
ludzie są jak rzeka...
fc: Minzy
SEOL SUN JUN
23 lata │14.06. 1994 │ Uniwersytet w Seulu
Mun Corporation │ starszy brat │ młodsza siostra
Witam wszystkich. Zapraszam do wątkowania :)
Poszukujemy kogoś, kto pokaże dobrze ułożonej panience z dobrego domu, co znaczy żyć. Złego wzorca, buntownika, który napełni jej pustą duszę doznaniami.
Miłości , przyjaźni i wrogów, którzy poruszą jej emocjonalnie upośledzonym sercem.
Mun Corporation │ starszy brat │ młodsza siostra
Jedne drzwi się zamknęły, drugie stanęły otworem, a ona jak zawsze przekroczyła je bez wahania, jak zaprogramowana lalka, sterowana wolą swoich bliskich kroczyła przez życie nie żyjąc wcale.
– Kim jesteś?
– Seol SunJun, córka Seol MunJun, szefa Mun Corporation – wyrecytowała bez zastanowienia. Oczekiwała pełnego szacunku spojrzenia i lekkiego pokłonu. Taką reakcję wywoływał onieśmielający ogrom jej dziedzictwa. Zawsze.
Gdy tylko ludzie dowiadywali się z kim mają do czynienia przestawała być sobą, a stawała się dziedziczką fortuny Mun, kimś z kim dobre relacje mogą w przyszłości otworzyć nie jedne drzwi. Na pewno nie spodziewała się że zacznie się śmiać.
– Super, ale ja pytam kim TY jesteś, nie kim są twoi bliscy. – Uśmiechnął się do niej jednym z tych niepełnych, lekko drwiących uśmiechów. – Kim jest Seol Sun Jun?
Zamrugała, jakby potrzebowała czasu żeby zgromadzić myśli. Kim była? Wzorową uczennicą, posłuszną córką, przyszłą panią architekt.
Nie odpowiadała, więc po raz kolejny zaciągnął się papierosem, a kiedy się odezwał jego słowa uleciały w ciemną noc niesione na srebrzystym dymie: – Czego pragniesz SunJun? O czym marzysz? Co cię porusza?
Na jej prawej dłoni w mijanych przez pędzący ulicami Seulu samochód latarniach połyskiwał zaręczynowy pierścionek. Matka zachwycała się jej narzeczonym, ojciec potakiwał z aprobatą, a ona nie mogła przestać myśleć o tamtej ciemnej noc, gdy światła miasta migotały pod jej stopami, a mroźny wiatr wyszarpywał z ich ust każde słowo i porywał w świat. Ta jedna noc sprawiła, że coś się w niej zmieniło. Ona się zmieniła. Zaczęły ją irytować wszystkie zawoalowane polecenia, nad którymi wcześniej nawet się nie zastanawiała. Połączone głosy jej rodziców, którzy tylko mówili, a nigdy nie słuchali, Jej bierność wobec ich życzeń. Drażniło ją jej własne odbicie. Idealnie ułożone włosy, zaczesane tak, jak matka sobie tego życzyła, tak jak wybrany przez jej rodziców narzeczony lubił. Jej pozbawione wyrazu oczy, nieruchoma twarz, idealny strój.
Jednak najbardziej irytował ją jego wciąż powracający dźwięczny głos i to, że nie znała odpowiedzi na pytanie, które na okrągło odtwarzało się w jej głowie: Kim jest SunJun?
Ludzie są jak rzeki...
••••••
– Kim jesteś?
– Seol SunJun, córka Seol MunJun, szefa Mun Corporation – wyrecytowała bez zastanowienia. Oczekiwała pełnego szacunku spojrzenia i lekkiego pokłonu. Taką reakcję wywoływał onieśmielający ogrom jej dziedzictwa. Zawsze.
Gdy tylko ludzie dowiadywali się z kim mają do czynienia przestawała być sobą, a stawała się dziedziczką fortuny Mun, kimś z kim dobre relacje mogą w przyszłości otworzyć nie jedne drzwi. Na pewno nie spodziewała się że zacznie się śmiać.
– Super, ale ja pytam kim TY jesteś, nie kim są twoi bliscy. – Uśmiechnął się do niej jednym z tych niepełnych, lekko drwiących uśmiechów. – Kim jest Seol Sun Jun?
Zamrugała, jakby potrzebowała czasu żeby zgromadzić myśli. Kim była? Wzorową uczennicą, posłuszną córką, przyszłą panią architekt.
Nie odpowiadała, więc po raz kolejny zaciągnął się papierosem, a kiedy się odezwał jego słowa uleciały w ciemną noc niesione na srebrzystym dymie: – Czego pragniesz SunJun? O czym marzysz? Co cię porusza?
••••••
Na jej prawej dłoni w mijanych przez pędzący ulicami Seulu samochód latarniach połyskiwał zaręczynowy pierścionek. Matka zachwycała się jej narzeczonym, ojciec potakiwał z aprobatą, a ona nie mogła przestać myśleć o tamtej ciemnej noc, gdy światła miasta migotały pod jej stopami, a mroźny wiatr wyszarpywał z ich ust każde słowo i porywał w świat. Ta jedna noc sprawiła, że coś się w niej zmieniło. Ona się zmieniła. Zaczęły ją irytować wszystkie zawoalowane polecenia, nad którymi wcześniej nawet się nie zastanawiała. Połączone głosy jej rodziców, którzy tylko mówili, a nigdy nie słuchali, Jej bierność wobec ich życzeń. Drażniło ją jej własne odbicie. Idealnie ułożone włosy, zaczesane tak, jak matka sobie tego życzyła, tak jak wybrany przez jej rodziców narzeczony lubił. Jej pozbawione wyrazu oczy, nieruchoma twarz, idealny strój.
Jednak najbardziej irytował ją jego wciąż powracający dźwięczny głos i to, że nie znała odpowiedzi na pytanie, które na okrągło odtwarzało się w jej głowie: Kim jest SunJun?
Ludzie są jak rzeki...
_______________________
Witam wszystkich. Zapraszam do wątkowania :)
Poszukujemy kogoś, kto pokaże dobrze ułożonej panience z dobrego domu, co znaczy żyć. Złego wzorca, buntownika, który napełni jej pustą duszę doznaniami.
Miłości , przyjaźni i wrogów, którzy poruszą jej emocjonalnie upośledzonym sercem.
środa, 17 sierpnia 2016
Don't fxxk with my love. That heart is so cold. All over my own.
Im Da Reum
Przyszła na świat zbyt wcześnie. Nie dla niej - dla jej rodziców. Oboje rodzice byli wtedy w trakcie wspinania się po szczeblach swojej kariery lekarskiej i nie mogli z niej zrezygnować, nawet z powodu nagłego pojawienia się w ich życiu dziecka. Pani Mama zastanawiała się nawet nad aborcją, ale Pan Tata wybił jej to z głowy, jako, że był zdrowo myślącym człowiekiem. Postanowili dać życie dziecku, choćby miało być nieszczęśliwe przez nich aż do końca. I tak, dwunastego marca, w Gwangju urodziła się Dareum. Śliczna mała dziewczynka, którą od pierwszego jej oddechu, na rękach trzymała gosposia, zamiast matka. Dorastała w pięknym, ogromnym domu, do którego rodzice wracali z rzadka. Nigdy nie poświęcali jej wystarczająco czasu, by mogła chociażby się z nimi zintegrować. Choć nawet mimo to, bardziej "lubiła" Pana Tatusia. On zawsze dawał jej pieniądze na ciuchy, fajne zabawki i to on co roku kupował jej wielki tort i prezent na urodziny. Co prawda pisał na karteczce, że prezent jest od obojga rodziców, ale ona i tak wiedziała swoje. Matka nigdy się nawet do niej nie uśmiechnęła. Przez chwilowe kłopoty w pracy była bardzo często poddenerwowana, przez co nie sprawiała wrażenia miłej. Dareum nigdy tak na prawdę ich nie poznała. Za swoją prawdziwą "matkę" uważała gosposię, z którą spędzała większość swojego czasu. Jako dziecko nie lubiła kontaktu z rówieśnikami, gdyż ci z najbliższej okolicy byli zawsze brudni, krzyczący i dziewczynka uroiła sobie w głowie, że coś jest z nimi nie tak. Z drugiej strony, dzieci z jej przedszkola, czy później szkoły podstawowej były okropnie zarozumiałe, egoistyczne i niemiłe. Przez to, że trzymała się na uboczu i używała zbyt mądrych, jak na ich wiek, a zarazem chłodnych i raniących dumę młodych bogaczy słów, inne dzieci postanowiły trzymać się od niej równie daleko. Rzadko kiedy czuła w sobie radość. Poza obecnością gosposi, takie uczucia przynosił jej jedynie taniec, który zaszczepiła w niej również kobieta zajmująca się nią od urodzenia. Zawsze oglądały razem filmy o tańcu i programy rozrywkowe. Dareum zawsze lubiła patrzeć na teledyski koreańskich boysbandów, bo ci zawsze mieli niesamowite choreografie. W wieku ośmiu lat poprosiła tatę, aby zapisał ją na zajęcia taneczne. Ten w porozumieniu z matką dziewczynki spełnił jej prośbę, oddając ją w ręce najlepszej nauczycielki baletu w Gwangju. Przez pięć lat trenowała pod okiem bardzo wymagającej i surowej kobiety. Ale nawet mimo wielkich wymagań podobało jej sie to i dawała z siebie wszystko. Do czasu, kiedy zakopała swoją głowę w muzyce do tego stopnia, że wypełniała ona nie tyle jej uszy, gdy jej słuchała, co całe jej ciało. Wtedy już sam balet przestał jej wystarczać. Przeniosła się do grupy tanecznej modern dance, z którą występowała na przeróżnych konkursach i niemal za każdym razem wygrywała. Taniec stał się jej życiem, więc już w wieku piętnastu lat postanowiła, że pozostawi swoje dotychczasowe gimnazjum, które należało do jednych z najlepszych w całym kraju i przeniesie się do Ulzzang Academy. Mając szesnaście lat, kilka poważnych kłótni z matką za sobą i wielkie problemy z zaufaniem, zaczęła naukę w akademii artystycznej. Swoją przyszłość wiązała przedewszystkim z tańcem, a jednak po egzaminach wstępnych zdecydowała, że jej głównym kierunkiem będzie modeling. Taniec nowoczesny wciąż trenowała na zajęciach dodatkowych w szkole oraz ze swoją starą grupą spoza akademii. W międzyczasie poznała na swojej drodze kilku chłopców, którzy odwrócili jej życie do góry nogami. Jeden chorował na cukrzycę i nadpobudliwość psychoruchową, przez co niemiłosiernie irytował Dareum. Nigdy nie była bardziej agresywana niż przy nim. Potem blondyn o metroseksualnej buźce z depresją. Dodatkowo jej najlepszy przyjaciel, który jakimś cudem rozkochał ją w sobie i sprawił, że na trzecim roku przeniosła się do klasy tanecznej. W końcu jednak wszyscy oni odeszli. Nie po to, by ją zranić, każdy miał swoje prywatne powody. Ale odbiło się to na jej psychice. Czuła się opuszczona przez wszystkich, bo żyjąc samemu w akademiku, nawet z gosposią nie miała kontaktu. Przed wakacjami tamtego roku wspięła się na poręcz mostu, z którego chciała zeskoczyć. W ostatniej chwili powstrzymał ją przed tym jej kolega z klasy wokalnej. Po tym zbliżyła się do niego na tyle, by opowiedzieć mu wszystko, co w niej siedziało od zawsze. Miała szczęście, bo trafiła na kogoś o wielkim sercu, kto pomógł jej pozbyć się depresji. Jednak jej chłodny charakter i problemy z zaufaniem zostały w niej do dzisiaj. Do dzisiaj, kiedy wyprowadziła się z Gwangju i zamieszkała w dormie z piątką innych dziewczyn, które ubiegają się o to samo miejsce w wytwórni, co ona.
dancer trainee | w korei od kilku dni | wciąż otrzymuje pieniądze od ojca co miesiąc
_______________________
Kto pamięta
No teraz to może już nie Dośka z imienia,
ale wnętrze to samo!
fc; Kim Jisoo (Black Pink)
tytuł; Ed Sheeran "Don't"
wtorek, 16 sierpnia 2016
Bunny is back.
Urodziłem się siedemnastego lipca tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego szóstego roku w Gwangju. Podobno wtedy padało, a bynajmniej tak mówi mój starszy o pięć lat brat. Dla moich rodziców z pewnością nie był to najszczęśliwszy dzień życia jakby mogło się wydawać. Ich związek był aranżowany, a oboje, bynajmniej miałem takie wrażenie, pałali do siebie nienawiścią, ale byli tak wielkimi formalistami i tradycjonalistami, że nie mogli po prostu się nie zgodzić i żyć po swojemu czym uprzykrzali swoim dzieciom życie. Później... cóż, moja przeszłość nie jest kolorowa, do dzisiaj mam przez nią koszmary i czasami zaszywam się w kącie, by płakać, ale zdaję sobie sprawę, że niektórzy mają gorzej o czym uświadomił mnie mój najlepszy przyjaciel, którego niestety musiałem zostawić w Gwangju, ale dzwonię do niego co dziennie.
Od zawsze miałem marzenie. Być kimś, być podziwianym, być wzorem dla innych i przynosić innym szczęście. Mój brat je we mnie zaszczepił, ponieważ sam należał przez trzy lata do pewnego boysbandu. Niestety zrezygnował z powodów rodzinnych. Głównie dla mnie. Jednak trenował ze mną i pewnego dnia poszedł ze mną do Ulzzang Academy. Wybrałem profil wokalny, ale przez cztery lata szlifowałem również swoje zdolności taneczne i rapu. Muzyka to coś, czemu całkowicie chciałbym się oddać, bo nią można przekazać o wiele więcej niż za pomocą słów czy nawet gestów. Miałem po drodze kilka załamań i zwątpień. W pewnym momencie nawet sam sobie zaszkodziłem i o mało nie przekreśliłem szansy na karierę, ale dzięki moim przyjaciołom i bratu udało mi się z tego wyjść. Nie żałuję niczego, co stało się w mojej przeszłości. Ani tych chwil gdzie z wielkim uśmiechem przemierzałem ulice miasta, ani tych gdzie chowałem się pod kołdrą, zalewając łzami swoją pościel. Każdy był warty i wiele znaczący dla mnie. Bez tego nie wiem kim był był, czy dalej dążyłbym do spełniania swojego marzenia? Kto wie? Mam sporo osób, które mnie wpierały, a które musiałem zostawić... Bądź same mnie zostawiły. Jak parzę na to z perspektywy czasu, rozumiem, że nie zawsze byłem dobrym młodszym bratem, przyjacielem czy chłopakiem, ale teraz wiem, co robiłem źle i nad czym muszę pracować.
Po wakacjach, gdy udałem się do czwartej klasy postanowiłem w sobie coś zmienić, nie lecieć ciągle w dół, a zacząć się wspinać i tak, wziąłem się do roboty. Wrócenie do dawnej formy zajęło mi trzy miesiące, ale uważam, że to solidnie wykorzystany czas. Potem postanowiłem zrobić wszystko, by przybliżyć się do realizacji swojego marzenia. Nagrywanie coverów i odtwarzanie choreografii mogło nie wiele dać, ale w maju dostałem pierwszą wiadomość od wytwórni z zaproszeniem na przesłuchanie. Pamiętam jak wtedy zacząłem ciężko pracować, a przed wyjazdem nie mogłem zmrużyć oka. Zaprezentowałem, co potrafiłem i czekałem na odpowiedź. W międzyczasie dwie inne wytwórnie zaproponowały mi współpracę przez, co chodziłem jak naćpany radością. Ale niestety mogłem wybrać tylko jedną. Wybór był trudny i jak na razie nie żałuję. Od dwóch miesięcy ciężko trenuję pod okiem choreografów czy nauczycieli śpiewu, rapu, wymowy. Wiem, że czeka mnie sporo pracy, ale w końcu to moje marzenie.
Niedawno zaproponowano mi predebiutancką sesję, mającą na celu wstępnie zainteresować ludzi przyszłym zespołem, do którego zostałem obecnie przydzielony. Jest jeden problem. Pozuję jak drewno.
Aha i najważniejsze...
Od zawsze miałem marzenie. Być kimś, być podziwianym, być wzorem dla innych i przynosić innym szczęście. Mój brat je we mnie zaszczepił, ponieważ sam należał przez trzy lata do pewnego boysbandu. Niestety zrezygnował z powodów rodzinnych. Głównie dla mnie. Jednak trenował ze mną i pewnego dnia poszedł ze mną do Ulzzang Academy. Wybrałem profil wokalny, ale przez cztery lata szlifowałem również swoje zdolności taneczne i rapu. Muzyka to coś, czemu całkowicie chciałbym się oddać, bo nią można przekazać o wiele więcej niż za pomocą słów czy nawet gestów. Miałem po drodze kilka załamań i zwątpień. W pewnym momencie nawet sam sobie zaszkodziłem i o mało nie przekreśliłem szansy na karierę, ale dzięki moim przyjaciołom i bratu udało mi się z tego wyjść. Nie żałuję niczego, co stało się w mojej przeszłości. Ani tych chwil gdzie z wielkim uśmiechem przemierzałem ulice miasta, ani tych gdzie chowałem się pod kołdrą, zalewając łzami swoją pościel. Każdy był warty i wiele znaczący dla mnie. Bez tego nie wiem kim był był, czy dalej dążyłbym do spełniania swojego marzenia? Kto wie? Mam sporo osób, które mnie wpierały, a które musiałem zostawić... Bądź same mnie zostawiły. Jak parzę na to z perspektywy czasu, rozumiem, że nie zawsze byłem dobrym młodszym bratem, przyjacielem czy chłopakiem, ale teraz wiem, co robiłem źle i nad czym muszę pracować.
Po wakacjach, gdy udałem się do czwartej klasy postanowiłem w sobie coś zmienić, nie lecieć ciągle w dół, a zacząć się wspinać i tak, wziąłem się do roboty. Wrócenie do dawnej formy zajęło mi trzy miesiące, ale uważam, że to solidnie wykorzystany czas. Potem postanowiłem zrobić wszystko, by przybliżyć się do realizacji swojego marzenia. Nagrywanie coverów i odtwarzanie choreografii mogło nie wiele dać, ale w maju dostałem pierwszą wiadomość od wytwórni z zaproszeniem na przesłuchanie. Pamiętam jak wtedy zacząłem ciężko pracować, a przed wyjazdem nie mogłem zmrużyć oka. Zaprezentowałem, co potrafiłem i czekałem na odpowiedź. W międzyczasie dwie inne wytwórnie zaproponowały mi współpracę przez, co chodziłem jak naćpany radością. Ale niestety mogłem wybrać tylko jedną. Wybór był trudny i jak na razie nie żałuję. Od dwóch miesięcy ciężko trenuję pod okiem choreografów czy nauczycieli śpiewu, rapu, wymowy. Wiem, że czeka mnie sporo pracy, ale w końcu to moje marzenie.
Niedawno zaproponowano mi predebiutancką sesję, mającą na celu wstępnie zainteresować ludzi przyszłym zespołem, do którego zostałem obecnie przydzielony. Jest jeden problem. Pozuję jak drewno.
Aha i najważniejsze...
jestem pechowym talizmanem.
____________________________
So, hello guys. Miss him, ya? ~
Ja bardzo xd
Cóż, Kookie jak to Kookie, większość go zna, więc powiem tak. Dalej to ten sam królik, co ładuje się w kłopoty i pogarsza sytuację. Dalej lata z uśmiechem na twarzy i wyprzytulałby cały świat. Wciąż gada jak najęty i nikt, nawet największa gaduła nie jest w stanie go zagłuszyć, gdy zapomni o tym, że musi się pilnować. No cóż, to chyba tyle ~
Okey, potrzebuję kogoś do poplątanej relacji miłosnej [♀] i kogoś kto będzie tą relację plątał [♂]. Jakiś przyjaciel aka maskotka do tulenia też by się przydał~
Okey, potrzebuję kogoś do poplątanej relacji miłosnej [♀] i kogoś kto będzie tą relację plątał [♂]. Jakiś przyjaciel aka maskotka do tulenia też by się przydał~
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
The shadows of your heart are hanging in the sweet, sweet air.
Choi Hyoyeon
Mała, poukładana dziewczynka
Jej dzieciństwo nie było zbytnio wyboiste. Największym problemem dla jej rodziców było to, jak raz na pół roku przychodziła do domu z jedynką ze sprawdzianu.Choć była ciekawa świata, to nie wybiegała nie wiadomo gdzie. Zawsze starała się nie nadużywać zaufania, którym darzą ją rodzice, więc najczęściej zwiedzała najbliższe otoczenie. Oczywiście pod czujnym okiem Pani i Pana Choi. Przez co wytworzyła się w niej dusza podróżnika. Od dziecka uwielbiała czytać książki, będąc otulona swoim ulubionym fioletowym kocykiem. Z roku na rok czytała to co raz bardziej naukowe pozycje, choć jak na dziecko przystało, były to książki dla dzieci. Z racji tego, że wolne popołudnia wolała spędzać w towarzystwie książek, to właściwie nie miała znajomych. Nie przeszkadzało jej to, ale tylko do czasu. W końcu coś w niej pękło i stała się…
największym koszmarem.
Na początku szkoły średniej każdy z niej szydził i to już nie tylko ze względu na brak przyjaciół, ale również delikatnie ciemniejszą karnacje i dodatkowy trądzik na twarzy. Pewnego dnia coś w Hyoyeon pękło i postanowiła się zmienić, a raczej zmienić otoczenie. Choć nie pasował jej tryb życia jej rówieśników, to miała dosyć ciągłego wyśmiewania się z niej. Wciągnęła się w śmietankę towarzyską szkoły, co jej rodzicom jak i jej samej się nie podobało, no ale co zrobisz? Wraz z co raz to większą ilością wypitych litrów alkoholu, przybywało jej co raz więcej jedynek, więc rodzice skapnęli się, że jest coś nie tak. Dowiedziawszy się co ich córka robi po szkole, nie mieli do niej już szacunku. Nie po takim czymś. Podczas ich ostatniej kłótni leciało w stronę Hyo pełno wyzwisk, a wytłumaczenia i przeprosiny nie dawały rezultatów. Zapłakana dziewczyna już miała tego wszystkiego dosyć, ale w nagłej chwili jej ojciec źle się poczuł. W szpitalu okazało się, że dostał zawału serca przez ten cały stres. Niestety, kilka godzin po przyjeździe pan Choi zmarł, a Hyoyeon została praktycznie sama. Mama wraz z babcią obwiniały ją o tą śmierć i wyparły się jej. Nie miała już nikogo do kogo mogła by się zwrócić o pomoc.
Dopiero wtedy przejrzała na oczy to co narobiła. Porzuciła swoje nowe towarzystwo, chciała się zmienić, ale było już za późno. Jej matka popełniła samobójstwo kilka dni po odejściu jej męża.
Jednak Hyo nie poddawała się. Postanowiła, że zmieni się dla własnej siebie i pokaże kiedyś w niebie, jeśli istnieje, swoim rodzicom, że jednak nie jest taka zła. I tak zakończył się stary, a rozpoczął nowy etap w jej życiu.
Wszystko zaczynamy od nowa.
Zdeterminowana Hyo mieszkając u babci, podniosła swoje oceny. Jeszcze w przeciągu kilku miesięcy, ponownie stała się prymuską. Skończyła z alkoholem i narkotykami oraz rozpoczęła terapię. Zainteresowała się dokładniej informatyką i postanowiła, że sama nauczy się kilku języków programowania.
I tak o to skonczyła szkołę. Z dobrym świadectwem i wynikami egzaminu dojrzałości. Radosna z tego, że wszystko poszło znakomicie, sprzedała mieszkanie rodziców, gdyż przywoływało zbyt wiele negatywnych wspomnień. Za otrzymane pieniądze wynajęła przytulna kawalerkę w centrum Seulu i wyprowadziła się od babci.
Chce teraz iść na studia, jednak z resztki gotówki nie ma wystarczającej kwoty na dobre studia informatyczne. Dlatego podjęła się wykonywania stron internetowych, jednak rzadko kiedy dają jej powyżej kilkunastu tysięcy wonów. Jednak się nie poddaje i poszukuje lepszych ofert pracy.
Jest optymistką. Wierzy, że jeszcze jej się uda w życiu i osiągnie sukces na miarę Zuckerberga lub Steve’a Jobsa. I kto wie, może jej się uda?
| 20 lat | Optymistka | Uśmiech towarzyszy jej codziennie | A przynajmniej stara się, aby tak było | Woli nie wspominać o swojej przeszłości | Czasami oczekuje zbyt dużo od siebie | Podejmuje się każdego zlecenia, ale nadal mało jej pieniędzy na studia | Rozgląda się za bardziej płatną pracą | Ma psa o imieniu Vivian | Wstydzi się przy obcych | Ma w domu pokaźną liczbę kosmetyków, których i tak rzadko kiedy używa | Dżinsy, dżinsy i jeszcze raz dżinsy | Uwielbia kawę i wszelkiego rodzaju ciasta | Kiedy nie ma nic do roboty, to lubi tańczyć | Lub chodzić do parku, aby poobserwować ludzi | 70% czasu spędza w internecie na różnych forach, czatach i mediach społecznościowych | Póki co nie zależy jej na stałym związku, choć chciałaby mieć kogoś do kogo mogłaby się przytulić i wypłakać | Czasami potrafi wpaść w melancholijno-romantyczny nastrój tylko dlatego, że zobaczy przytulającą się parę | Ale potem wchodzi na 4chan'a i jej przechodzi |
Witam ponownie, bo o to i ja powróciłam!
Cytat pochodzi z piosenki I Know You wykonywaną przez Skylar Grey. Ostatnio cały czas ją męczę. >.<
Ale wracając do karty to przepraszam z góry za wszelkie niedociągnięcia, literówki i inne takie, ale tak bardzo chciałam tu znowu zawitać. ;; I chyba muszę się nauczyć pisać krótsze karty.
Jestem chętna na każdy wątek jak Hyo na każdą ofertę pracy, więc nic tylko proponować!
Buziaki~
Cytat pochodzi z piosenki I Know You wykonywaną przez Skylar Grey. Ostatnio cały czas ją męczę. >.<
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
fakty
- Pasja do tańca zaczęła się u niego w bardzo młodym wieku. Jako sześcioletnie dziecko poszedł na swoją pierwszą lekcję i tak bardzo mu się to spodobało, że okazało się to dla niego ulubionym zajęciem także przez następne dwadzieścia lat. Uczęszczał do Global Cyber University w Seulu z profilem tanecznym i był jednym z najlepszych; zna się także na wykonywaniu masaży zarówno relaksacyjnych, jak i sportowych.
- Jego pierwszą prawdziwą pracą jeszcze przed studiami była praca striptizera w nocnym klubie zarówno dla kobiet, jak i dla facetów i tak naprawdę zaczęło się to jako głupi żart. Stawka pieniężna jednak bardzo mu się spodobała, więc został w branży, ale tylko na parę miesięcy. Dzisiaj się z tego śmieje, ale utrzymuje kontakt ze znajomymi z tamtych czasów.
- Nakrył żonę na zdradzie we własnym domu, podczas gdy ich córki nie było. Wściekł się i złamało mu to serce, jednak był gotowy wybaczyć kobiecie, którą naprawdę kochał i z którą chciał zostać do końca życia. Ta jednak stwierdziła, że mąż ją nie satysfakcjonuje i że woli odejść z kochankiem, więc tak też zrobiła, wybiegając z nim z mieszkania. Parę dni później, Hoseok znalazł w swojej skrzynce papiery rozwodowe.
- Nie chce utrzymywać kontaktu z żoną ze względu na córkę. Kobieta natomiast nachodzi go od czasu do czasu i krytykuje jego metody wychowawcze twierdząc, że dziecko powinno być wychowywane przez matkę. Jiwoo jednak sama stwierdziła, że woli zostać z tatą, niżeli z mamą. Kobieta nie jest z tego powodu zadowolona.
- Unika wszelkich związków z kobietami i nie interesuje się nimi. Nie chce przyprowadzać do domu kogoś, kogo jego córka mogłaby polubić tylko po to, aby była świadkiem kolejnego rozstania swojego taty jakiś czas później. Hoseok sparzył się historią rozwodu i wie, że źle wpłynęło to na dziecko, więc nie ma zamiaru niczego takiego powtarzać.
- W swojej szkole uczy głównie stylów tanecznych nawiązujących do hiphopu i zachęca do freestyle'u. Pracuje zarówno z początkującymi dziećmi, jak i z nastolatkami oraz młodymi dorosłymi i do każdego potrafi w jakiś sposób trafić.
- Zawsze chciał mieć psa, a jego córka od zawsze o jednym marzyła, jednak jest ona uczulona na ich sierść, a Hoseok nie ma wystarczająco czasu, aby zająć się jakimkolwiek zwierzęciem. Obiecał jej jednak, że pod choinkę kupi jej chomika lub królika.
- Stara się odżywiać zdrowo i nie jeść dużo słodyczy, żeby być dobrym przykładem dla Jiwoo, ale od czasu do czasu zdarza się mu podkradać z wielkiego pojemnika ze słodyczami, który leży na najwyższej półce w ich kuchni. Zasada jest taka, że Jiwoo może zjeść tylko jednego cukierka dziennie, a w nagrodę za jakieś osiągnięcie może dostać czekoladkę, ale nawet Hoseok nie potrafi trzymać się tej zasady i czasem ją razem z nią łamie.
- Próbuje być nieustępliwy i pewny swojego w rodzicielstwie, jednak nie zawsze mu się to udaje ze względu na swój ciepły, kochający charakter. Córka zna wszelkie jego słabe punkty i wykorzystuje je gdy tylko może, siadając mu na kolanach i przytulając się do niego gdy jest potwornie zmęczony po treningach, czy przynosząc mu urocze rysunki ze szkoły.
- Jiwoo chciałaby, żeby jej tata znalazł sobie drugą mamusię, ale mężczyzna woli unikać tego tematu bo nie wie, czy jest już gotowy na podjęcie takiego ważnego i poważnego kroku w swoim życiu. Ciekawi go też, co mała pomyślałaby, gdyby dowiedziała się, że zamiast mamusi mogłaby mieć drugiego tatusia, ale raczej nigdy nie podsunąłby jej nawet podobnej myśli.
powiązani
Jung Jiwoo
córka; sześć lat ; oczko w głowie i najjaśniejszy promyczek;
córeczka tatusia ; żywiołowa, energiczna i uśmiechnięta, tak jak ojciec
niedziela, 31 lipca 2016
Can I break the spell of the typical?
Nam Yoo Bi
☀ 12 XI 1993 ☀
☀ Seul☀
"And we stare at the sun
But we never see anything there
Just the glare has become
All that we'll ever see there"
But we never see anything there
Just the glare has become
All that we'll ever see there"
Nam Yoo Bi to wesoła, roztargniona i pełna życia osoba. Jest bardzo naiwna i ufa prawie każdemu. Przyjaciele widzą w niej jeszcze małe dziecko, bez przerwy opiekują się nią i troszczą jak o młodsze rodzeństwo.
Już po urodzeniu rozrabiała jak mało kto. Nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu i tak jest do teraz.
Jest nieodpowiedzialna i często wpada w kłopoty, dlatego rodzice byli przeciwni, gdy chciała się wyprowadzić z domu. Mimo tego i tak postawiła na swoim i jeszcze tego samego dnia opuściła ich mieszkanie.
Miała dzieciństwo jak z bajki, bardzo dobre wyniki w szkole, kochających rodziców - żyć nie umierać!
_ _ _ _ _ _ _ _
Gdy Yoobi była szesnastolatką zapragnęła zostać raperką. Kiedy znała już wszystkie piosenki Eminema na pamięć zaczęła sama coś tworzyć, no i wychodziło jej to całkiem nieźle. Parę lat później, gdy stała się pełnoletnia, wzięła udział w programie telewizyjnym dla dziewczyn, które marzyły o karierze raperki tak samo jak ona. Mimo, że bardzo pragnęła wygrać program i dawała z siebie wszytko, nie wygrała.
_ _ _ _ _ _ _ _
Pewnego dnia po prostu stwierdziła, że nie chce już rapować. Postanowiła się usamodzielnić i właśnie wtedy wyprowadziła się od rodziców. Zaczęła pracować w sklepie na stacji benzynowej. Może to nie była jej wymarzona praca, ale na sam początek była okej. Po dwóch tygodniach zaczęło ją to nudzić dlatego znalazła sobie jeszcze dwie inne prace. Jedna polegała na wyprowadzaniu psów na spacer, a druga na robieniu herbaty w jednym z lokali Bubble Tea. Dodatkowo zrobiła kurs na trenerkę fitness i teraz pracuje także na siłowni.
Takie życie bardzo spodobało się Yoobi. Nie nudzi się, prace sprawiają jej przyjemność i dodatkowo zarabia sporo pieniędzy. Ale cały czas brakuje jej muzyki, dlatego w wolnym czasie znowu zaczęła pisać teksty piosenek mając nadzieję, że może jednak kiedyś zostanie raperką.
👽
___________________
Wizerunek - Serine Lee (Kasper)
Hej, hej! Zapraszam to wątków :)
środa, 13 lipca 2016
Breathe
Park Lee Hi
Lee jest dziedziczką wielkiej korporacji odpowiadającej za nagrywanie reklam dla marek takich jak Namyang lub Dongwon. Nie jest do końca przekonana do swojej pozycji, ale czerpie z niej wiele korzyści. Spotyka się z najbardziej zamożnymi mężczyznami w Korei, stać ją na wszystko, co tylko sobie wymarzy. Póki jej rodzice są przy niej, jej jedynym obowiązkiem jest pojawianie się na galach różnego rodzaju i miłe uśmiechanie do gości.
1997.05.06 53kg 155cm chłodna, uprzejma, oschła, egoistka

Nie zachowuje się ciepło, ale w głębi serca jest bardzo wrażliwa i negatywnie reaguje na każde złe słowo skierowane w jej stronę. W wolnym czasie spotyka się z dziewczynką z sierocińca, która zdobyła jej sympatię chyba jako jedyna na tym świecie. Pali papierosy, co przeszkadza każdemu w jej otoczeniu. Pisze prozę, co publikowane jest anonimowo i zdobywa duży rozgłos. Jest utalentowana wszechstronnie; jeździ również konno i gra na wiolonczeli. Nigdy nie chciała znaleźć się w świecie telewizyjnych reklam, bo jest ich przeciwniczką. Nie może nikomu się do tego przyznać. Nienawidzi swojej pozycji.
Ma dobry kontakt z rodzicami, ale w życiu brakuje jej bliskości i miłości.

You never lose by loving. You lose by holding back. 다른 사람에게 의지하는건 끊임없이 실망만 가져다 줄 것.
czwartek, 7 lipca 2016
착한아이 콤플렉스
鑫景阳
Xin Qingyang
Dla tutejszych - Shin Jing Young, albo krócej - Shin. Jest podobno bardzo miły. I ładnie się uśmiecha. Ktoś jeszcze kiedyś powiedział, że jego ręce, chociaż z wierzchu szorstkie, potrafią raczyć niewiarygodnie delikatnym dotykiem. Ale możliwe, że to tylko zwykłe plotki. W końcu, czego można spodziewać się po chłopaku, noszącym czarne (czasami z dodatkami białego lub czerwonego) ubrania, odzywającym do ludzi z rzadka raz do roku, pięcioma kolczykami w jednym uchu i pięcio milimetrowym tunelem w drugim? Na pewno nie to, że potrafi być uroczy, jak mały niedźwiadek. Raczej, że przywali ci, kiedy tylko się do niego odezwiesz, zwłaszcza, kiedy spojrzy na ciebie tym wzrokiem. Zapytany o cokolwiek najczęściej odpowiada, "no", "nie", "uhm", "whatever", "who cares", "do kibla, chcesz dotrzymać mi towarzystwa?". Po dwudziestym roku życia stał się nieco oschły dla większości ludzi. Przede wszystkim przestał się dogadywać z rodzicami, wszystkich pozostałych ludzi na świecie traktuje już tylko lepiej. Po jakimś czasie chyba każdemu znudziłoby się robienie za rodzinną chodzącą dumę, zwłaszcza, że wszystkie prawa, jakie miały inne dzieciaki, później nastolatkowie i w końcu młodzi dorośli, kompletnie go nie dotyczyły. Przyjaciół mógł mieć tylko takich z dobrego domu, co znaczyło, że wszyscy kandydaci o niższym stopniu zamożności w rodzinie, z masztu odpadali. Kiedy on zawsze chciał wdrapać się na jakieś drzewo, trenować parkour, nosić te fajne bluzy z kapturem, słuchać amerykańskiego rapu, jeździć na deskorolce, bmx'ie, mieć dziewczynę, wyjść z kumplami na piwo. W końcu coś w nim pękło. Jego bunt oczywiście nie obył się bez kar, kłótni, wrzasków, ani łez. Żadna z tych rzeczy jednak nie wpłynęła na niego na tyle, by postanowił zmienić zdanie. Nie chciał dłużej być słodkim słoneczkiem (yang), jakie wytresowała sobie mama. Nie chciał być tym sztywnym, uśmiechającym się na zawołanie, kłaniającym w pół, przed każdym znajomym ojca chłopaczkiem w marynarce. A ostatnim, czego w życiu pragnął było aranżowane małżeństwo. Dwa lata temu, kiedy przedstawili go Nanie, córce prezesa jakiejś wielkiej chińskiej korporacji, postanowił oderwać od siebie łatkę grzecznego chłopca. Skoro prośby zrezygnowania ze ślubu nie podziałały, drugim krokiem był stanowczy sprzeciw. Rodzice myśleli, że Shin pogada sobie trochę, popłacze i przestanie, ale nic z tego. Następnie zaczął ubierać się na czarno, (co swoją drogą praktykuje do dziś), nosił koszulki, które odsłaniały mu obojczyki, albo czasem i pół klatki piersiowej, spodnie zwieszone poniżej pasa, tak, że widać było krawędź (lub nieraz troszkę więcej) jego bokserek. Poza tym łańcuchy, bandamki, taki widok był szokiem dla matki, hańbą w oczach ojca. Wtedy już kary nakładane na Jingyoung'a rosły do poziomu hardcore'u. Ale wraz z poziomem kar, wzrastał również poziom wściekłości chłopaka. Miał wtedy dwadzieścia jeden lat, czuł się jak ptak uwięziony w wielkiej, złotej klatce. Aby pokazać w końcu wszystkim, że nie zamierza się poddawać, zrobił sobie tatułaż, poprzebijał uszy, rzucił studia, i uciekł z domu. Przez jakiś czas ukrywał się u znajomego z Korei, który w późniejszym czasie zabrał go ze sobą do Seulu.
Od roku Shin mieszka w małym mieszkaniu, wynajmowanym razem ze swoim przyjacielem, Hyuk'iem. Pracuje w kawiarni "Youth", w której, jak sama nazwa wskazuje, przesiaduje zwykle Seulska młodzież. Ściany lokalu pokryte są przeróżnymi graffiti, półki zrobione są z deskorolek, a Shin, jako kelner nie musi wcale nosić żadnego, obciachowego fartuszka, tylko bandamkę z logo kawiarni w tylnej kieszeni spodni. Teraz jego życie jest prawie idealne. Gdyby nie to, że ciągle jeszcze jego grono znajomych ograniczone jest do Hyuk'a. A angielski chyba zawsze będzie znał lepiej i wciskał w każdą swoją koreańską wypowiedź. Chociaż przez ten rok języka koreańskiego nauczył się całkiem sporo, wystarczająco, by dogadać się ze sprzedawcą w sklepie i swoim klijentem w kawiarni.
UWAGA!
uzależnieniony od:
snabacków, board'ów wszelkiego rodzaju, oblizywania warg, generalnie zabawy własnym językiem, przygryzania dolnej wargi i policzków od środka, chińskiego i amerykańskiego żarcia, podtekstów, swojego iPhone'a, dotykania ludzi oraz koloru czarnego.
________________________
Cześć! Jestem Nikka, alebo Anika, jak kto woli ^^ Już tu kiedyś byłam, nawet kilka miesięcy temu. Regulamin znam, wszystkich starych autorów też, (tulę ich mocno, stęskniona), a z nowymi gotowa jestem się zapoznać, choćby zaraz!
Właściwie przerwa od bloga dobrze mi zrobiła. Ale cieszę się, że mogłam wrócić.
Fejs Mareczka od Siódemek, bo jakoś tak się do niego przywiązałam...
środa, 6 lipca 2016
hakuna matata
PARK JI MIN
Czasami jest tak, że gdy coś się naprawia, inna rzecz się psuje. Znalazł kogoś, kto sprawia, że uśmiecha się szerzej i bez krępacji. Kogoś, przy kim może nadrobić lata bez czułości. Niestety, stracił oba źródła dochodów. Zarówno w barze jak i u pani Lee, która z Soohae przeprowadziła się do swojej drugiej córki. Mimo wszystko, dalej stara się być optymistą i wierzy, że uda mu się w końcu znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Na razie wykorzystuje swoje środki na czarną godzinę, przez co marzenia o kursach kucharskich odchodzą w dalekie zapomnienie. Mimo to, wierzy, że po znalezieniu jakiejś dobrej pracy będzie mógł spełnić swoje marzenie.
22 lata « blond włoski « bezrobotny, szukający pracy « 175 cm « pięciokilowa niedowaga « właściciel kulki z uszami « samotne mieszkanko « słoneczko
niedziela, 26 czerwca 2016
Lista obecności
Witam wszystkich :D Pora na listę obecności. Nie jest to pierwsza tego typu rzecz, wszyscy wiedzą na czym to polega, więc przypomnę tylko najważniejsze zasady;
- lista trwa od 26.06.2016 roku do 01.07.2016 roku do godziny 23;59 i ani minuty dłużej!
- osoby, które nie wpiszą się na liste są automatycznie usuwane z listy autorów, a ich postacie odesłane na podany mail.
- osoby, które nie wpiszą się na liste są automatycznie usuwane z listy autorów, a ich postacie odesłane na podany mail.
- osoby na urlopie mogą się wpisać, ale nie jest to obowiązkowe. Z wyjątkiem zakończenia się urlopu w trakcie trwania listy!
- to, że się wpiszecie nie oznacza, że nie zostaniecie usunięci! Jeśli aktywność będzie na niskim poziomie - usuwam.
Wzór jest prosty, w komentarzu należy umieścić;Imię i nazwisko postaci - wizerunek - zawód i wiek
sobota, 11 czerwca 2016
Informacja
Witajcie kochani!
Jakiś czas temu informowałam was i przepraszałam za ciszę na blogu, spowodowaną moim napiętym grafikiem. Powiem wam, że mam dla was dobre wieści! Otóż; mój grafik odrobinkę się rozluźnił i uwaga... od tygodnia drugą administratorką została Iris! Także cieszmy się i życzmy jej powodzenia, żeby miała z tego dużo przyjemności! Przyjmijcie ją cieplutko! Osobiście bardzo się cieszę, że zgodziła się mi pomóc, dziękuję! ♥
niedziela, 5 czerwca 2016
Sunshine
Park Ji Min
______________________
I want to live on forever
even after, I've died...
______________________
even after, I've died...
______________________
Jimin to młody mężczyzna mający dwadzieścia dwa lata, urodzony pierwszego kwietnia. Wrócił do swojego naturalnego, hebanowego koloru włosów, choć coraz częściej nawiedzają go myśli o powrocie do pomarańczu. Nie jest wysoki, raczej przeciętny, mierzy bowiem metr siedemdziesiąt pięć centymetrów. Ostatnio przez stres, związany z pracą, zgubił trochę na wadze przez co ma lekką niedowagę. Niestety, nawet jego miłość do jedzenia i do słodyczy nie pomaga w przywróceniu formy. Całymi dniami potrafi się uśmiechać, służyć pomocą, żartować, ale wieczorami gdy wraca do pustego mieszkania ma wreszcie czas, by zdjąć z siebie maskę i być po prostu sobą; nieszczęśliwym, zagubionym, samotnym dzieckiem, które z dnia na dzień musiało nauczyć się być dorosłe. Nie wini swoich rodziców za fakt, że w tak młodym wieku wyrzucili go z mieszkania. Winą obarcza samego siebie, w końcu to on nie daje rady i nie odnajduje się w wielkim świecie. Park jest osobą ciepłą, wrażliwą i można by powiedzieć, nawet naiwną, strachliwą, wstydliwą i nie pewną siebie, przez co trudno mu zawalczyć o własnego siebie. Od dziecka marzył o karierze tanecznej, która została przekreślona po wyrzuceniu z domu. Nie pogodził się z tym do końca, ale stara się jak najbardziej oddalić, choć taniec zawsze go uspokajał i poprawiał humor. Dziś myśli o podjęciu kursów cukiernictwa i gotowania, jednak dalej się boi. W końcu to kosztuje, a Jimin mimo wszystko wielkich sum nie zarabia, odkładając sporą część na czarną godzinę. Nienawidzi siebie za pracę w nocnym klubie, gdzie musi rozbierać się dla obcych mu ludzi, wysłuchując sprośnych komentarzy i wielu propozycji, w tym gróźb od swojego szefa. Jedynym jego pocieszeniem jest fakt, że w tygodniu pracuje dla pani Lee, opiekując się jej małą wnuczką, Soohae, która szybko stała się dla niego jak siostra. Niestety, za niedługo ma przyjechać do pani Lee jej córka z wnuczką, a to oznacza, że już będzie miał się kto zajmować Soohae, więc Jimin z niepokojem patrzy w przyszłość. Dobrze wie, że z jednej pensji się nie utrzyma.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





















